Muzyka brytyjska
A rush of blood to the head (2002) - Płyta jest całkiem sympatyczna. Zresztą, zależy, co kto lubi. Z pewnością jest trafnym uzupełnieniem poprzedniej płyty. Album zawiera dosyć wyciszony materiał, ale bez przesady. Momentami jest nawet lekko beatelsowy. A jednocześnie świeży i nieprzebajerowany. Trochę jednak brakuje melancholii z poprzedniej płyty. No i te kompozycje z lekka przesłodzone są. Ogólnie może nie powala, ale ma coś w sobie. Z innej strony – coldplay powoli próbuje sobie rościć prawa do kapeli na miarę innej słynnej grupy w pozytywnym rocku przestrzennym – U2. Parachutes (2000) – nieco lepszy album Coldplay. Lepszy pod względem kompozycji, produkcji i klimatów. I to tyle, bo to zwykły brytyjski gitarowy zespół, całkiem sympatyczny. Pierwszy utwór z płyty to oznaka bliskości geniuszu. Od powalającego wszystkich Trouble się zaczęło...